НОВИНИ КНДР здійснила два запуски балістичних ракет середньої дальності


Перша ракета пролетіла близько 150 кілометрів і впала в море, а друга показала кращий результат - 400 кілометрів, заявили військові Південної Кореї. Вашингтон та Токіо жорстко засудили такі дії Пхеньяна.
Ракети Мусудан на параді в Пхеньяні (архівне фото)
Ракети "Мусудан" на параді в Пхеньяні (архівне фото)
Північна Корея у середу, 22 червня, знову провела випробування двох балістичних ракет середньої дальності. Про це повідомило міністерство оборони Південної Кореї.
Перший запуск ракети "Мусудан" було здійснено зі східного узбережжя країни поблизу міста Вонсан близько 6:00, імовірно, з мобільної пускової установки.З цієї ж місцевості проводилися попередні випробування ракет середньої дальності. Ракета впала в Японське море, пролетівши над ним близько 150 кілометрів, зазначають південнокорейські військові.
За їхніми оцінками, це вже п'ятий за рахунком невдалий запуск ракети "Мусудан", дальність польоту якої за задумом має складати понад три тисячі кілометрів. Тобто, ракета теоретично може досягти будь-якої частини території Японії чи військово-морської бази США на острові Гуам.

США та Японія засуджуютьДруга ракета була запущена з того ж місця двома годинами пізніше і пролетіла близько 400 кілометрів, що, очевидно, є найефективнішим випробуванням північнокорейських ракет до цього часу. Щоправда, південнокорейські військові поки не дали своєї оцінки, чи варто вважати цей пуск успішним.

США рішуче засудили запуски ракет, заявивши, що вони явно порушують резолюцію ООН, яка забороняє КНДР застосовувати технології балістичних ракет. За словами речника Держдепартаменту США Джона Кірбі, останні запуски лише посилять глобальні зусилля у боротьбі з незаконними збройними програмами Північної Кореї.
Японська телекомпанія NHK також процитувала прем'єр-міністра країни Сіндзо Абе, який назвав випробування такими, які "не можна толерувати".

ANALIZA Nada i zakonetka


U arapskom svetu se s velikim interesovanjem prati predizborna kampanja u SAD. Promena vlasti u Vašingtonu uticaće na odnose SAD s arapskim svetom za koji Hilari Klinton predstavlja nadu, a Donald Tramp zakonetku.
Boldkombo Hillary Clinton Donald Trump Emotionen
Proteklih nedelja, Demokrate su smatrale da bi njihova kandidatkinja Hilari Klinton mogla da pobedi na predsedničkim izborima – ukoliko se ne desi ništa specijalno što bi republikanski kandidat Donald Tramp mogao da iskoristi za sebe. I baš tako nešto se desilo – ubijeno je gotovo 50 ljudi. U fokusu je jedan musliman – i arapski politikolozi sada se bave pitanjem kako bi ishod izbora mogao da se odrazi na Bliski istok.
Nade u Hilari Klinton
Proteklih godina, većina Arapa nije bila baš prezadovoljna spoljnom politikom SAD. Predsednik Obama se, prema njihovom mišljenju, previše distancirao od problema tog regiona – pre svega od rata u Siriji, u koji nije ni hteo da se umeša.
Abdulkhaleq Abdullah Politik Experte aus Dubai
Mohamed Elmenšavi
Ta političko-strateška uzdržanost posle izbora bi mogla da se promeni, smatra egipatski analitičar i direktor televizije „Al Arabija“ u Vašingtonu Mohamed Elmenšavi. Ako Hilari Klinton pobeda na izborima, ona će, prema njegovom mišljenju, u Siriji slediti drukčiju politiku od Obamine. „Ona će nekim stvarima odlučnije da pristupi“, kaže za DW Elmenšavi: na primer, neće oklevati da isporuči oružje pobunjenicima.
Doduše, ona neće temeljno promeniti kurs, već samo dati svojoj politici drukčije akcente, jer „trenutno nema američkih interesa koji bi opravdali mešanje u taj rat“.
Zagonetka zvana Tramp
Elmenšavi smatra da je teže praviti prognoze o američkoj politici na Bliskom istoku kada se pođe od Donalda Trampa kao mogućeg predsednika SAD. Tramp je do sada davao protivrečne izjave, pa je teško zaključiti kako će izgledati njegov kurs.
Neke polazne tačke se ipak razaznaju. Tako je televizija NBC upitala Trampa kako ocenjuje nastojanja zapadnih država da nagnaju Bašara al Asada da ode sa vlasti. Odgovor: to bi samo pojačalo haos u regionu. „U Libiji i Iraku smo napravili haos. Ako Asad ode, Sirija će se razvijati na isti način.“ Tramp je uz to najavio i da će u slučaju pobede na izborima izbaciti iz zemlje sirijske izbeglice koje žive u SAD. Tramp je kritikovao i povlačenje američkih trupa iz Iraka. On tvrdi da SAD nisu smele da napuste tu zemlju bez obezbeđivanja rezervi nafte, te da zbog toga nafta ide direktno Iranu i „Islamskoj državi“. „IS ima mnogo novca jer ima mnogo nafte – i zato što smo mi naprosto naivni“, rekao je on za jednu francusku novinsku agenciju.
Čekanje na jasne signale
Kao i druge zemlje regiona, i zemlje Persijskog zaliva se nadaju pobedi Hilari Klinton. Ima stvari koje idu u prilog kandidatkinji Demokrata, smatra politikolog Abdulkalek Abdula iz Dubaija. Tako, na primer, Klintonova ima veće iskustvo u spoljnoj politici. Osim toga, ima jasna gledišta – nezavisno od toga da li se sa njima slažemo ili ne. A to je razlikuje od Trampa.
USA Mohamed Elmenshawy
Abdulkalek Abdula
Obaminu politiku do sada je odlikovalo to što je često isključivao vojnu opciju, kaže Abdula. On dodaje da je američki predsednik u ophođenju s dosadašnjim protivnicima poput Irana i Kube, polagao na reforme. Istovremeno, udaljio se od starih prijatelja. Prema Abdulinim rečima, jedno je sigurno: ko god došao na vlast, on će voditi politiku sa jasnijim akcentima od Obamine, a to će doprineti ponovnom poboljšavanju raspoloženja između Vašingtona i arapskih vlada.
I Mohamed Elmanšavi polazi od toga da će se američko-arapski odnosi ponovo poboljšati. Tako SAD već decenijama isporučuje oružje u region Persijskog zaliva. To će tako i ostati.
Tačka previranja: Izrael
Prema mišljenjima arapskih eksperata, ishod izbora u SAD će imati male posledice po američko-izraelske odnose. Do sada su sve američke vlade naglašavale svoje prijateljstvo sa Izraelom. To se neće promeniti – smatra Abdula. Mohamed Elmenšavi je ubeđen da će Tramp u slučaju pobede čak pooštriti stav prema Palestincima.
Hilari Klinton je u međuvremenu izjavila da veruje u rešenje „dve države“, ali je i naglasila koliko je veliko prijateljstvo koje oseća prema Izraelu. „Biće teško doći do trajnog mirovnog ugovora između Izraela i Palestine“, rekla je u februaru.
Odnosi Klintonove i Netanjahua nisu dobri, kaže Elmenšavi, koji smatra da će Klintonova možda čekati dok se u izraelskoj vladi ne nađe više političara umerenog centra. Tada bi mogla i da se angažuje kao posrednica.

PRASA AFP: Niewygodny gość z Warszawy


W Berlinie nikt nie oczekuje politycznych uścisków podczas spotkania premier Beaty Szydło z Angelą Merkel, ale i różnice przekonań najprawdopodobniej nie ujrzą światła dziennego.
Berlin PK Angela Merkel Beata Szydlo
„Zadarła z Brukselą i również dla Berlina jest niewygodna“ – donosi agencja AFP przed wizytą premier Beaty Szydło w Berlinie (22.06.2016). Nikt nie oczekuje „politycznych uścisków” podczas spotkania z Angelą Merkel. AFP przypomina, że UE chce skłonić rząd w Warszawie do korekty reformy wymiaru sprawiedliwości, by „zagwarantować praworządność” a cień na stosunki polsko-niemieckie rzuca przyjęty przez Polskę kurs konfrontacji w kryzysie migracyjnym.
Agencja pisze także o stanowisku Szydło w polityce zagranicznej – jej zapowiedzi zerwania z „polityką uprawianą na kolanach” i reakcje na krytyczną wobec Polski rezolucję Parlamentu Europejskiego ws. Trybunału Konstytucyjnego, którą Szydło nazwała „atakiem na państwo polskie”.

„Sytuacja z imigrantami uspokoiła się” a czwartkowe referendum w Wielkiej Brytanii i tak powoduje, że cała UE wstrzymuje oddech. „W związku z tym różnice przekonań między Merkel a jej gościem nie ujrzą jutro światła dziennego” – przewiduje AFP.Jasne jest także stanowisko premier Polski w kryzysie migracyjnym. Choć poprzedni rząd „zaakceptował niechętnie” przyjęcie uchodźców z innych krajów UE, Szydło przyznała po zamachach w Brukseli, że jej rząd nie może w ogóle powiedzieć, czy chce przyjąć jakichkolwiek uchodźców. Ostatecznie między imigrantami „są również terroryści” – cytuje agencja polską premier.
Niemniej Szydło dawno już pokazała, że chce być kimś więcej niż tylko „służebnicą” Kaczyńskiego. Choć Kaczyński samodzielnie uczynił ją czołową kandydatką PiS, swoimi dobitnymi wystąpieniami Szydło już wielokrotnie usunęła swojego mentora w cień.

POLITYKA A co Szkoci na Brexit?


W odróżnieniu od Anglików, Szkoci wcale nie są tak najeżeni na Unię Europejską – wręcz przeciwnie, w większości są za pozostaniem w UE. To motywuje ich do udziału w referendum i możliwe, że ich głos przeważy szalę.
Symbolbild Brexit EU Großbritannien Schottland Flaggen Schottenrock Tracht
Podczas referendum ws. niepodległości Szkocji we wrześniu 2014 cała Szkocja była kolorowa – obydwa obozy: i zwolennicy i przeciwnicy separacji od Zjednoczonego Królestwa oblepiali plakatami okna, mury i billboardy. W samym referendum wzięło udział 85 proc. uprawnionych do głosowania Szkotów; prawie 55 proc. było za tym, by pozostać częścią Zjednoczonego Królestwa.
Teraz, przed referendum ws. wyjścia lub pozostania w Unii Europejskiej, nastroje polityczne są zupełnie inne. Tym razem tylko parę chorągiewek i nalepek na samochodach wzywa, by głosować za lub przeciw Brexitowi.

Szkoci nie mają europejskich obsesji
Co prawda wiele sondaży wskazuje na to, że dwóch z trzech Szkotów będzie głosowało za pozostaniem w Unii Europejskiej, ale jak dotąd eksperci zakładają niską frekwencję wyborczą.
- Zapalczywość, z jaką Anglicy podchodzą do Unii Europejskiej, nie jest domeną Szkotów - podkreśla prof. Michael Keating, politolog z Uniwersytetu Aberdeen. Nawet eurosceptycy w Szkocji nie mają tak obsesyjnego stosunku do kontynentu jak Anglicy. Ta kwestia nie jest tu aż tak ważna. I nie polaryzuje ludzi w takim stopniu, podkreśla Keating w rozmowie z Deutsche Welle.
Polityczne partie w Szkocji są w przeważającej części proeuropejskie. Podczas gdy wśród angielskich konserwatystów nie ma jednomyślności co do referendum, w szkockim parlamencie taka zgodność jest. Podczas debaty przed kilkoma dniami w parlamencie w Edynburgu większość deputowanych opowiadała się za zostaniem w UE. Nawet szkoccy konserwatyści są proeuropejscy – w przeciwieństwie do ich kolegów w Londynie.

Symbolbild Brexit EU Großbritannien Schottland Flaggen
Jeżeli Anglicy będą głosować za Brexitem, może to wzniecić nową debatę ws. niepodległości Szkocji

Skłóceni przeciwnicy

Także Szkoci popierający Brexit mają na sztandarach wypisane te same tematy co Anglicy: imigracja i suwerenność. Tyle, że w Szkocji mieszka dużo mniej migrantów niż w pozostałej Wielkiej Brytanii. Poza tym imigracja jest tu właściwie pożądana, by zastąpić młodszym narybkiem ludzi wycofujących się z życia zawodowego. Patrząc z Edynburga, odległość do anonimowych brukselskich biurokratów jest dużo większa niż z południowego wschodu Wielkiej Brytanii.
Poza tym szkocka eurosceptyczna koalicja sama rzucała sobie kłody pod nogi przez brak zgodności. Szkocki odłam Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) jest podzielony na dwa zwalczające się nawzajem skrzydła. Były wiceprzewodniczący Szkockiej Partii Narodowej (SNP) Jim Sillars jest praktycznie jedynym liderem tej partii, który jest za Brexitem.

Nigdy więcej wojny w Europie
Jak wynika z sondaży, dwie trzecie Szkotów i przeważająca większość przedsiębiorców jest za pozostaniem Szkocji w UE.
- Od czasu zakończenia II wojny światowej nie mieliśmy żadnej poważnej wojny w Europie. W dużej mierze było to za sprawą Unii Europejskiej - podkreśla 29-letni naukowiec-ekolog Adrian Moore z Glasgow. Podobnie jak inni dostrzega on duże podobieństwa między głosowanie w roku 2014 i brytyjskim referendum.
- Kampanie miały bardzo polaryzujące działanie. Wolałbym, gdyby nasi politycy mówili: Powinniśmy zostać w Unii Europejskiej, ale nawet jak z niej wyjdziemy, nasz kraj pozostanie naszym krajem. Inaczej niż przy referendum ws. niepodległości 16- i 17-latkowie teraz nie mają prawa głosu, podobnie jak nie mają go żyjący w Wielkiej Brytanii obywatele UE.
- Ja nie mam prawa głosu - mówi Marco Weber, Niemiec żyjący od 10 lat w Glasgow. Ale jeżeli mógłbym zagłosować, głosowałbym za pozostaniem w Unii Europejskiej - przyznaje w rozmowie z Deutsche Welle. Europa musi być silna a nie słaba, podkreśla.

Możliwa nowa debata o szkockiej niepodległości

Bliżej do Brukseli niż do Londynu
Jeżeli Anglicy będą głosować za Brexitem, może to wzniecić nową debatę ws. niepodległości Szkocji. Wyniki sondaży wskazują na to, że nacjonaliści mogliby w tym wypadku wygrać. Ale ponieważ wiele kwestii dotyczących waluty i gospodarki wciąż jest otwartych, nikomu nie jest tak śpieszno do przeprowadzenia nowego głosowania. Nawet, jeżeli nacjonaliści by triumfowali, relacje z nie należącą już ewentualnie do UE Anglią byłyby bardzo trudne. Niepodległa Szkocja z pewnością wstąpiłaby do Unii Europejskiej, ale wtedy zamiast otwartej granicy miałaby kontrole na granicy z Anglią.
Jednak szkockie poparcie dla pozostania w Unii Europejskiej może stać się języczkiem u wagi i w ten sposób Zjednoczone Królestwo może pozostać członkiem Unii Europejskiej, lecz w takim przypadku mogłoby to rozgrzać nacjonalizm na południe od szkocko-angielskiej granicy.

W przypadku Brexitu duża część politycznych decyzji odnośnie Szkocji np. w zakresie rolnictwa i rybołówstwa przeniosłaby się z Brukseli do Edynburga a nie do Londynu. Nawet gdy Zjednoczone Królestwo wystąpiłoby z UE, szkocki parlament zdominowany przez nacjonalistów, mógłby opowiedzieć się za przestrzeganiem europejskich dyrektyw i praw, i to nawet wtedy, gdyby formalnie nie podlegał już Unii Europejskiej.
Jeżeli Szkoci chcieliby dalej być graczem w Europie, mogliby zwrócić się bardziej w kierunku Brukseli niż Londynu, zaznacza politolog Michael Keating z Uniwersytetu Aberdeen. Większość Szkotów ma jednak nadzieję, że sprawy nie zajdą tak daleko. Troska o przyszłość poza nawiasem Unii Europejskiej może zmotywować szkockich wyborców do wzięcia udziału w głosowaniu. To mogłoby mieć znaczny wpływ na wynik referendum – dla Szkocji, dla całego Zjednoczonego Królestwa i dla Unii Europejskiej.

SPRACHE Viele Sprachen - fittes Hirn


Denken Sie darüber nach, eine Fremdsprache zu lernen oder ihr Kind sogar zweisprachig aufzuziehen? Wir sagen Ihnen, warum das eine brilliante Idee ist. Denn mehrere Sprachen zu sprechen hat viele Vorteile.
Bilingualer Kindergarten in Deutschland
Jemanden wie Katharina kennenzulernen, kann einen wirklich neidisch machen. Sie ist erst elf Jahre alt, aber spricht drei Sprachen fließend: Spanisch, Deutsch und Englisch. Trotzdem musste Katharina niemals Vokabeln und Grammatikregeln pauken, denn sie hat alle drei Sprachen als Kind gelernt.
Für Katharina sind drei Muttersprachen gar nichts Besonderes: "Es ist das normalste von der Welt", sagt sie und lacht etwas verlegen. Für sie sei es im Gegensatz eher komisch, dass andere Kinder sich ausschließlich auf Deutsch mit ihren Eltern unterhalten. "Ich denke immer: Da fehlt doch irgendwas."
Drei Sprachen anstelle von zwei
Katharinas Vater Wolfgang ist Deutscher, ihre Mutter Marisa wurde in Kolumbien geboren. Die Familie lebt in Köln.
Auch Marisa ist zweisprachig aufgewachsen, mit Englisch und Spanisch. Als Katharina zur Welt kam, war es für Marisa - eine gelernte Linguistin - klar, dass auch Katharina mit zwei Sprachen aufwachsen sollte. "Ich dachte, das sei wie ein Geschenk für sie."
Marisa sprach Spanisch mit ihrer Tochter, Wolfgang Deutsch - also die typische "ein Elternteil - eine Sprache"-Herangehensweise, wie Linguisten sie nennen.
Dann aber kam alles anders. Zwar ist Marisas Deutsch heutzutage hervorragend, aber das war es noch nicht, als Katharina geboren wurde. Daher sprachen Marisa und Wolfgang immer Englisch miteinander. Beim gemeinsamen Familienfrühstück und anderen Gelegenheiten zu dritt übersetzte das Paar alles Wichtige für Katharina ins Deutsche oder Spanische.
"Eines Tages, als Katharina drei Jahre alt war, waren wir im Supermarkt", erinnert sich Marisa. Plötzlich habe die Kleine angefangen, Englisch zu sprechen. "Sie hat auf Dinge gezeigt und gesagt: "Banana, apple - look, Mummy, a pear!" Marisa und Wolfgang waren verblüfft: Wie sich herausstellte, hatte Katharina auch die englische Sprache schon aufgeschnappt. "Seitdem ist unsere Familiensprache - also wenn wir alle drei zusammen sind - Englisch." Und Katharina bekam noch eine Muttersprache hinzu.
Flexiblere Gehirne
Marisa und Wolfgang haben Katharina in der Tat ein ganz besonderes Geschenk gemacht, indem sie sie mehrsprachig aufzogen. Mehrsprachige Kinder können nicht nur mit mehr Menschen auf der Welt kommunizieren: Forscher sagen, sie haben auch flexiblere Gehirne als einsprachige Kinder des gleichen Alters.
Mehrsprachige Kinder können sich früher in ihre Mitmenschen hineinversetzen und verstehen, dass andere Menschen andere Wünsche, Meinungen und Wahrnehmungen haben als sie selbst. Wissenschaftler nennen diese Eigenschaft "theory of mind".
In einer Studie an der Universität Chicago wurden Kinder von einem Erwachsenen gebeten, ihm das "kleine Auto" zu reichen. Die Kinder sahen drei Autos - klein, mittel und groß -, aber konnten auch beobachten, dass der Erwachsene in seiner Position das kleine Auto überhaupt nicht sehen konnte. Zweisprachige Kinder verstanden, dass der Erwachsene daher das mittlere Auto meinen musste, und reichten es ihm - sehr viel öfter als einsprachige Kinder das taten.
Gehirn
Foto: colourbox
Fremdsprachen fordern das Gehirn
Ans Umschalten gewöhnt
Mehrsprachige Kinder können zudem besser zwischen verschiedenen Aufgaben wechseln, sagt Linguistin Claudia Maria Riehl von der Ludwig-Maximilians-Universität in München. In einerStudie im kanadischen Toronto sollten Kinder blaue Quadrate und rote Kreise sortieren - erst nach Farbe, später nach Form. "Mehrsprachige Kinder konnten viel besser die frühere Aufgabe ausschalten und sich voll auf die nächste konzentrieren", sagt Claudia Maria Riehl. "Die Erklärung dafür ist, dass mehrsprachige Kinder immer, wenn sie eine Sprache sprechen, die andere unterdrücken müssen."
Mehrsprachige Kinder erwerben nebenbei auch multikulturelle Kompetenz. Katharina beispielsweise sei besonders geschickt darin, Konflikte mit Freunden zu lösen, erzählt ihre Mutter Marisa. "Sie ist auch sehr offen gegenüber Menschen anderer Kulturen", sagt sie. "Sie sieht das Nichtverstehen einer Sprache nicht als Hindernis an, um miteinander zu kommunizieren."
Schutz im hohen Alter
Mehrere Sprachen zu lernen, verändert das Gehirn zum Besseren. Die Kinder entwickeln mehr graue Gehirnmasse in den Gehirnarealen, welche die Aufmerksamkeit steuern - das sind der Nucleus caudatus und das anteriore Cingulum.
Das gilt übrigens nicht nur für Kinder, die mit mehreren Muttersprachen aufwachsen. Denn Forscher sehen das Konzept der Zweisprachigkeit heutzutage viel breiter als früher, sagt Krista Byers-Heinlein, Psychologin an der Concordia University im kanadischen Montreal: "Zweisprachigkeit umfasst alle möglichen Arten von Menschen, die zwei verschiedene Sprachen sprechen - egal auf welchem Niveau und in welchen Situationen sie diese Sprachen beherrschen und sprechen."
Wörterbuch Foto: Sebastien JARRY/MAXPPP
Auch wenn es als Kind besonders einfach geht - man ist nie zu alt, eine Fremdsprache zu lernen
Jeder, der mehrere Sprachen spricht, hat einen kognitiven Vorteil, sagt Riehl: "Das Gehirn muss ständig entscheiden, mit wem man welche Sprache spricht, es muss zwischen den Sprachen wechseln und dabei die anderen unterdrücken. Das fordert das Gehirn ständig."
Forscher haben sogar entdeckt, dass Menschen, die mehrere Sprachen sprechen, im Alter im Durchschnitt als einsprachige Menschen - einfach deswegen, weil sie mehr graue Gehirnmasse in den Bereichen des Gehirns haben, die im Alter zuerst abgebaut werden.
"Can you hand me the Brot?"
Manchmal, wenn sie Englisch spricht, kann Katharina sich nicht daran erinnern, wie ein bestimmtes Wort auf Englisch heißt. Ihr fällt möglicherweise nur das spanische oder das deutsche Wort dafür ein - und benutzt dann das in einem ansonsten englischen Satz. Ein solches Vermischen der Sprachen ist aber ganz normal für jemanden, der mehrsprachig aufwächst, sagt Byers-Heinlein: "Es ist eine ganz clevere Strategie, um zu kommunizieren, und keinesfalls ein Zeichen für Verwirrung."
Aber Eltern müssen wissen: Mehrsprachigkeit funktioniert nicht bei allen Kindern. Eine Studie in Belgien hat gezeigt, dass ein Viertel aller zweisprachig aufwachsenden Kinder am Ende doch nur eine Sprache sprechen - das war die Sprache, in der sie sich in der Schule mit ihren Freunden unterhielten. Die vielgepriesene "ein Elternteil - eine Sprache"-Herangehensweise war laut Studie übrigens gar nicht so besonders erfolgreich, um ein Kind zweisprachig aufzuziehen. Besser war es, wenn beide Elternteile zum Beispiel Französisch sprachen und ein Elternteil zusätzlich die Schulsprache Niederländisch.
Katharina hatte auch mit drei Sprachen keine Probleme. Das Sprachenlernen liegt ihr einfach. Bald wird sie in der Schule auch noch Französisch lernen - das wird dann ihre erste richtige Fremdsprache. Mit Sicherheit wird sie nicht neidisch auf ihre Klassenkameraden sein, wenn sie erst mal erlebt hat, wie anstrengend es ist, Vokabeln zu pauken.

NORDKOREA Nordkorea provoziert mit neuerlichen Raketentests


Nordkorea hat sich erneut über ein UN-Verbot hinweggesetzt und Raketen zu Testzwecken abgeschossen. Pjöngjang erzielte damit nach südkoreanischen Erkenntnissen leichte Fortschritte im Vergleich zu vorherigen Versuchen.
Abschuss einer Rakete (Foto: picture alliance/Yonhap)
Immer wieder testet Nordkorea Raketen, hier im November 2015
Nach Informationen aus Seoul zündete Nordkorea am frühen Mittwochmorgen zwei Raketen vom Typ Musudan. Das erste Geschoss startete von der nordkoreanischen Ostküste und stürzte nach rund 150 Kilometern Flug ins Meer. Das südkoreanische Verteidigungsministerium stufte diesen Test als Fehlschlag ein.

Ziele: Südkorea, Japan oder Guam Eine zweite Rakete sei dann aber rund 400 Kilometer weit geflogen. Südkorea verzichtete zunächst auf eine Einschätzung, ob dies ein erfolgreicher oder gescheiterter Versuch gewesen sei. Gemeinsam mit den USA müssten noch weitere Informationen ausgewertet werden, erklärte das Verteidigungsministerium in Seoul.

Ein erfolgreicher Test der neuen Musudan-Rakete wäre für das kommunistische Regime ein militärischer Fortschritt. In diesem Jahr war Nordkorea bereits vier Mal mit dem Test einer solchen Rakete gescheitert. Der Flugkörper war entweder beim Start oder kurz danach explodiert. Die Rakete hat eine Reichweite zwischen 2500 und 4000 Kilometern. Damit könnte sie Ziele in Südkorea oder Japan treffen, aber auch den US-Militärstützpunkt auf Guam im Westpazifik.
Das US-Außenministerium in Washington wertete den neuerlichen Raketentest als "provokante Aktion". Die USA würden sich bei den Vereinten Nationen dafür einsetzen, Nordkorea dafür zur Rechenschaft zu ziehen, so ein Ministerium ssprecher. Japans Ministerpräsident Shinzo Abe erklärte, derartige Raketentests "können nicht geduldet werden". Sein Verteidigungsminister Gen Nakatani sagte der Nachrichtenagentur Reuters: "Die Bedrohung gegenüber Japan ist größer geworden."
Kim Jong Un
Nordkoreas Machthaber Kim Jong Un verfolgt sein Aufrüstungsprogramm ungeachtet von internationalen Protesten
UN-Resolutionen und Sanktionen
Mit den neuen Raketentests verstieß Nordkorea gegen Auflagen der Vereinten Nationen. Eine UN-Resolution verbietet der Führung in Pjöngjang solche Versuche. Dennoch feuerte Nordkorea in den vergangenen zwei Monaten mehrfach Flugkörper ab, alle Tests gelten als gescheitert.
Neben Mittelstreckenraketen entwickelt Nordkorea auch Atomwaffen. Am 06. Januar hatte Nordkorea seinen vierten Atomwaffentest seit dem Jahr 2006 abgehalten, einen Monat später erfolgte der Abschuss einer Langstreckenrakete. Der UN-Sicherheitsrat verhängte daraufhin seine bislang schärfsten Sanktionen gegen das kommunistische Land.

Si la participación baja del 70%, el PP puede llegar a 150 escaños. Podemos ya es la tercera fuerza y bajando

Elecciones generales 2016


Si la participación baja del 70% el PP puede llegar a 150 escaños. Es al único partido que beneficia.

Podemos ya es la tercera fuerza y bajando. 

Unidos Podemos, se pueden venir abajo en los dos últimos días.   (60 dipùtados)



TODOS LOS TEMAS

El PSOE atrapa a Unidos Podemos a seis días del 26-J

José Miguel de Elías (Sigma 2): "Podemos y el PP han tenido éxito al polarizar la campaña"
J. P. Ferrándiz (Metroscopia): "Hay menos movimientos de voto que antes del 20-D"
F. Llera (Euskobarómetro): "El PSOE ha perdido el crédito como alternativa"


Las elecciones del 26-J son una repetición del 20-D y los sondeos auguran que el bipartidismo no regresará y que el multipartidismo se ha instalado en España para quedarse. Sin embargo, en los seis meses transcurridos entre unas elecciones y otras se han producido acontecimientos políticos que si bien han resultado infructuosos para formar Gobierno, sí que han abierto la puerta a que junio no sea exactamente igual que diciembre. Se reunieron el martes tres sociólogos para debatir sobre las claves demoscópicas del 26-J en la última semana de campaña. José Miguel de Elías, director de investigación y análisis de Sigma Dos;José Pablo Ferrándiz, investigador principal de Metroscopia, y Francisco Llera, director del Euskobarómetro. Desde su experiencia, los tres coinciden en que la previsión de intención de voto de cada partido, a escasos días de las elecciones, es hoy más estable de lo que lo era en vísperas del 20-D.
Con una participación que estiman en torno al 70% del censo, o algo superior, consideran que antes del 20-D los españoles aún estaban buscando a quién votar y, por tanto, se produjeron movimientos bastante significativos en los últimos días de campaña, particularmente el descenso de Ciudadanos y el ascenso de Podemos.

Ahora, aseguran, el voto aparece más consolidado. José Pablo Ferrándiz asegura que la volatilidad se ha reducido a la mitad en esta recta final de campaña. "El resultado de las urnas no será muy diferente al de los sondeos publicados el último día que permite la ley". Coincide en ello José Miguel de Elías, quien recuerda que en las jornadas anteriores al 20-D se produjeron movimientos en el electorado que las empresas de sondeos sí detectaron, pero no pudieron comunicar a la opinión pública por la prohibición legal de difundir sondeos en los últimos días de campaña. "La intención de voto es mucho más estable ahora que entonces. La imagen de los partidos nuevos, que en diciembre aún no se había fijado, aparece ahora más nítida en el electorado".

Indecisos

Los tres sociólogos coinciden asimismo en que sus estudios evidencian que el electorado más movilizado es, por este orden, el de Unidos Podemos y el del Partido Popular. Por contra, el mayor número de indecisos se registra entre los votantes del PSOE y Ciudadanos. Un mayor porcentaje de participación beneficiaría, por tanto, a estas dos formaciones políticas, mientras que una abstención por encima del 30% les perjudicaría. Y ello porque ambos partidos, a juicio de estos expertos, tienen serias dificultades para abrirse camino en un escenario de campaña polarizada entre PP y Podemos. Aunque también advierten que incluso un punto más o menos de participación puede tener un impacto significativo en el resultado, dependiendo de cuál sea el lugar de España donde aumente o disminuya la abstención.
Ninguno de los tres expertos que participaron en el debate considera probable una escalada de Unidos Podemos como la que protagonizó el 20-D hasta situarse en votos cerca del PP, cuya condición de partido más votado no ven en peligro. A pesar de que el ascenso de la coalición de izquierdas podría considerarse como un síntoma de que el electorado español -que se ubica a sí mismo mayoritariamente en el centro político- podría haberse radicalizado, los tres apuntan que las elecciones se siguen ganando en el centro, aunque esta posición ideológica aparece ahora superpoblada, tras la sustitución del bipartidismo por el multipartidismo. Francisco Llera apunta que España es el único país de Europa en el que el electorado se sitúa en una franja ideológica más moderada que las formaciones políticas a las que votan.

Hospitalized.-Selma Blair 'filled with shame' after incident

Selma Blair 'filled with shame' after incident on international flight