Sigue el blog por EMAIL. Seguir por EMAIL

martes, 8 de agosto de 2017

Wiktor Ferfecki Kancelaria Sejmu zaskoczyła nawet posłów PiS

Staże dla młodzieży Kancelaria Sejmu chce zamienić na wizyty pracownik...


Parlament zamyka program, który miał kreować ambasadorów polskości. Zaskoczeni są nawet posłowie PiS.

Stanca Potoroaca ma 25 lat. Urodziła się w Mołdawii, a mieszka w Rumunii, gdzie studiuje przekładoznawstwo z francuskiego i angielskiego. Języka polskiego zaczęła się uczyć – jak sama mówi – „z ciekawości". „To bardzo trudny język, ale nie zrezygnowałam, a po dwóch stypendiach w Polsce, na letniej szkole oraz szkole zimowej, całkowicie się zakochałam w kraju, jego historii i społeczeństwie" – pisze na stronach internetowych Sejmu.
Wiosną z ośmioma innymi młodymi ludźmi z Ukrainy, Litwy i Niemiec Stanca wzięła udział w Międzynarodowym Programie Staży Parlamentarnych Kancelarii Sejmu. Kolejnej edycji programu już jednak nie będzie. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", Kancelaria zdecydowała o wstrzymaniu naboru do jesiennej edycji, a w przyszłości program ma zostać kompletnie przebudowany.

Oznacza to koniec przedsięwzięcia o dziesięcioletniej historii. Pierwszych uczestników zaproszono do Polski w 2007 roku; przez 18. edycji przewinęło się ponad 100 osób, głównie z Niemiec, Gruzji, Litwy, Łotwy, Węgier, Rumunii, Kazachstanu, Kirgistanu, Kanady, Ukrainy, Mongolii i Korei Południowej. Jednym z warunków udziału była znajomość języka polskiego.

Stażyści otrzymywali stypendium 1,8 tys. zł miesięcznie, zwrot kosztów zakwaterowania, podróży i polisy ubezpieczeniowej. Spędzali w Polsce trzy miesiące, podczas których głównie obserwowali prace Sejmu. Każdy z nich miał posła opiekuna, co pozwalało na udział w pracach komisji sejmowych.

Stażyści uczestniczyli też w zajęciach na Uniwersytecie Warszawskim i odbywali wycieczki do miejsc ważnych dla historii Polski. Na tym program jednak się nie kończył. – Przewidywał też tygodniową obecność w biurze poselskim – mówi Tadeusz Aziewicz z PO, który jako były szef Polsko-Litewskiej Grupy Parlamentarnej intensywnie pracował ze stażystami. – Ja swoich podopiecznych zawsze zapraszałem na Pomorze. W zależności od zainteresowań organizowałem im spotkania w Porcie Gdynia, Grupie Lotos albo klubach muzycznych – dodaje.

Zdaniem Aziewicza cel programu był jasny: zapoznanie z Polską perspektywicznych młodych ludzi, by w przyszłości, gdy staną się członkami lokalnych elit, byli przyjaźni naszemu krajowi.

– Ten cel udało się osiągnąć. Śledzę kariery moich stażystów. Wszyscy coś znaczą. Przykładowo Bożena Mieżonis jest koordynatorem Domu Kultury Polskiej w Wilnie, a Tatiana Čepukoit była asystentką wicemarszałka Seimasu – wylicza.

Małgorzata Gosiewska z PiS twierdzi, że ambasady mogły robić więcej, by utrzymywać kontakt z absolwentami programu. – Pewne rzeczy należałoby w nim zmienić – mówi.

Zaznacza jednak, że jest „zwolennikiem tego programu". Dlatego decyzja o zawieszeniu jesiennej rekrutacji zaskoczyła w Sejmie wszystkich od lewa do prawa.

Wzory z innych krajów
Czy program zostanie całkowicie zamknięty? Z wyjaśnień Centrum Informacyjnego Sejmu dla „Rzeczpospolitej" wynika, że tak. „Międzynarodowy Program Staży Parlamentarnych zostanie przekształcony w program wizyt studyjnych pracowników administracji parlamentów innych krajów" – informuje Centrum.
Oznacza to, że Kancelaria Sejmu, zamiast zapraszać młodych ludzi, woli wymieniać się pracownikami z urzędami obsługujących inne parlamenty. Można podejrzewać, że będzie się to odbywać już bez udziału posłów.
– To strategiczny błąd – mówi Tadeusz Aziewicz, bo podobne programy z powodzeniem realizują inne kraje. Polski był wzorowany na Międzynarodowym Stypendium Parlamentarnym (IPS) niemieckiego Bundestagu i uczelni berlińskich. Jednak najbardziej znany program dla osób, które mają się stać członkami elit politycznych, prowadzi amerykański Departament Stanu.

Nazywa się International Visitor Leadership Program, a lista jego absolwentów wygląda jak spis treści encyklopedii światowej polityki. Trudno znaleźć europejski kraj, w którym programu nie ukończyłoby kilku byłych premierów i prezydentów. Z Polaków na liście są m.in. Beata Szydło, Bronisław Komorowski, Donald Tusk, Hanna Suchocka, Kazimierz Marcinkiewicz i Aleksander Kwaśniewski.

Dariusz Joński z Inicjatywy Polskiej pojechał do USA w 2013 roku jako rzecznik SLD. – Przez kilka tygodni poznawaliśmy od podszewki funkcjonowanie Kongresu. Obserwowaliśmy też władze lokalne w Jacksonville i zwiedzaliśmy Detroit, czyli miasto, które zbankrutowało wskutek kryzysu – wspomina. – Ten program daje wiedzę i doświadczenie, których nie zdobędzie się, czytając jakąkolwiek książkę. Dlatego dziwię się, że podobne przedsięwzięcie zamykane jest w Polsce –


Kancelaria Sejmu nie podaje powodów decyzji. Zdaniem Jońskiego władze Sejmu wstydzą się tego, jak wygląda obecnie parlament. – Stał się fortecą, do której dostępu strzegą strażnicy – zaznacza.
Publicar un comentario